Fotografie robione Nokią 6610i, Samsungiem E250, Samsungiem F480 i kamerą cyfrową Canon MD130 oraz Nikonem D90
Kategorie: Wszystkie | Kwiaty... | Natura | Niebo | Róże | Różne
RSS
sobota, 10 marca 2012
Nadal żyję...

Kochani, nadal żyję i teraz jestem duuuużo starsza i mądrzejsza...

A to dla Was :)

bez

22:55, betty42
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 lutego 2010
Drzewo na urlopie

Fotografia zrobiona w styczniu 2010 w mrozie - 22 stopnie C.

piątek, 05 maja 2006
Od Ewika...
Z wizytą u chorej mnie...









niedziela, 02 kwietnia 2006
Minął rok...
Rok...



sobota, 04 marca 2006
Dziewiętnastoletnie oko...

Dla mnie najpiękniejsze na świecie...



wtorek, 14 lutego 2006
Pomóżcie go nazwać ;)

Wylosowałam go na loterii na rzecz ofiar tragedii w Katowicach. Uwielbiam go, ale jeszcze nie mam dla niego imienia...
Czyż nie jest cudny???








piątek, 20 stycznia 2006
Made in China

Zamiast zdjęć ze spektaklu, foto-impresja z pubu ;) i recenzja "Made in China" wyszperana w sieci. Ja pozwolę sobie na krótki komentarz.



"Porywająca, brutalna, komiczna i obsceniczna; zła, wulgarna, ale błyskotliwa, pisali o tej sztuce recenzenci. Młodego autora okrzyknęli zaś najoryginalniejszym twórcą irlandzkim od czasów Becketta. Premiery sztuk O'Rowe elektryzują publiczność. Opisując dubliński półświatek, autor nie unika brutalizmów, ostrych, drapieżnych scen. Sztuka porównywana do kultowego Trainspotting i filmów Tarantino.
Autor przenosi nas w świat młodocianych gangsterów - twardziela, mięczaka i dresa - uwikłanych w mafijne sprawy, zajmujących się rozbojami i wymuszeniami. Mafia daje poczucie siły i solidarności z grupą, ale uczy też przemocy i bestialstwa. A gdy raz wstąpiło się do organizacji, niełatwo z nią zerwać. Kara za niesubordynację może okazać się śmiertelnym zagrożeniem, ale i... testem przyjaźni. Zwłaszcza gdy przyjaciele stają po dwu stronach barykady.
Autor Made in China nie stosuje żadnych filtrów przyzwoitości, ciska surową prawdę prosto w oczy."

Tak..., to wszystko prawda.
Szłam z nastawieniem, że obejrzę marnotę. Początek wskazywał, że tak będzie, mimo tego cierpliwie oglądałam dalej. Widziałam cwaniaczków, chuliganów, każdy z nich był inny... Widziałałam polskich bandytów, choć rzecz tyczyła Irlandczyków. Dziwne uczucie niepokoju, może strachu, nie pozwoliło mi na luzie oglądać tego spektaklu. Momentami czułam się tak, jakbym była z aktorami na scenie. Nie wyszłam zniesmaczona, z poczuciem straconego czasu. Zdałam sobie sprawę, że to nie fikcja, że taki jest świat wokół nas, że tak żyje część społeczeństwa, że ktoś to bardzo wyraźnie pokazał, że nie jest to przerysowane, że tak jest naprawdę...
"Made in China" można obejrzeć, choć jeden z kolegów wyszedł w połowie, uznał, że woli napić się piwa ;) Zdania były podzielone, ale jedno było jasne - był to spektakl, który nie wywołał dyskusji, tematem ważniejszym był wybór pubu...
Pozdrowienia dla Przemko_lodz ;)))


wtorek, 27 grudnia 2005
Puch, puszek...
Atak śniegu na moje miasto...















sobota, 17 grudnia 2005
Magnolie

Trochę wiosny tej zimy...











środa, 07 grudnia 2005
W Teatrze Powszechnym

Opowieści o zwyczajnym szaleństwie...





sobota, 03 grudnia 2005
I już po teście ;)

Zielony.lisc i ja wiemy o co się rozchodziło ;)))))))))))))

mp3 dla Betty07 ;)

Tak się tworzyły mp3 dla Betty07 ;)



Herbatnikowe...
Mania pali...





niedziela, 30 października 2005
Wracając ze Świętokrzyskich...
Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskiej
Michniów
















Z okna...

Między dymami samolotów...